19 lutego 2019

 
Mk 8,14–21 

„Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie, tak otępiałe są wasze umysły? [...] Nie pamiętacie, ile zebraliście koszów pełnych ułomków, kiedy połamałem pięć chlebów dla pięciu tysięcy?” 

Jeśli bez uprzedzeń i z wiarą czytamy Ewangelię, to słyszymy mówiącego do nas Jezusa. On udostępnia nam niezgłębioną mądrość Bożą. Rozum ludzki nie jest w stanie jej objąć. Czytający winien nieustannie prosić Ducha Świętego o wsparcie swoich wysiłków darem rozumu, czyli łaską pojmowania tego, co mówi Syn Boży.

Jezus radzi także, aby w każdym spotkaniu z Ewangelią starać się wziąć z Niej jak najmniej. Tylko tyle, ile Bóg da. Zachłanność duchowa nie popłaca.

Ewangelię bowiem, a jest nią Chrystus, czyta się nie po to, by wszystko wiedzieć, snuć na jej temat ożywione dyskusje, toczyć spory, pisać do niej setki komentarzy i artykułów, uczyć na lekcjach religii i wykładać z powagą i dostojeństwem z wysokości uniwersyteckich katedr. Ewangelię czyta się, by spotykać Jezusa, poznawać Go, wzrastać w zaufaniu do Niego i w jedności z Nim żyć.

Otrzymany z łaski Boga okruch Jego mądrości trzeba przyjąć, zapamiętać, przemyśleć, wpisać w sumienie i zamienić w konkretne działanie. Dopiero wówczas zaczyna się Ewangelię głębiej rozumieć.

#Dopiero wykonanie Ewangelii daje pełne poznanie Jezusa.

ks. Rafał Buchinger